„Między cudem a przeznaczeniem”

30.09.2014

We wrześniu br. minęło 75 lat od rozpoczęcia II wojny światowej. Niestety z roku na rok ubywa ludzi, którzy pamiętają wydarzenia z tamtego okresu. Tym bardziej cenne są wspomnienia bezpośrednich świadków różnych wojennych historii oraz działania w lokalnych społecznościach, które je upamiętniają.

Pan Czesław Spyrka przez lata swojego dzieciństwa i młodości chętnie przysłuchiwał się rozmowom i wspomnieniom na temat wojennych przeżyć. Zaś jakiś czas temu postanowił spisać te wspomnienia i udokumentować je. I jak postanowił, tak zrobił. Dzięki temu powstał bardzo szczegółowy i obszerny opis jedynego w naszym rejonie wojennego przerzutu broni przez partyzantów  - epizodu sprzed 70 lat. 

Opis ten został zatytułowany „Między cudem a przeznaczeniem”.

Czego dotyczy to opracowanie?

W czasie II wojny światowej w naszej okolicy w zasadzie nie toczyły się walki wojenne. Jednakże skutki wojny były często bardzo dotkliwie odczuwalne. Niektórzy ludzie, w tym bardzo młodzi, byli wywożeni na roboty do Niemiec, inni działali w partyzantce, jeszcze inni pomagali partyzantom.

Na terenie ówczesnego powiatu suskiego działał m.in. oddział partyzancki „Garbnik”. Jego dowódcą był porucznik Czesław Świątecki ps. „Surma”, nauczyciel pochodzący z Zamojskiego.
W dniu 2 sierpnia 1944 r. ten kilkunastoosobowy oddział partyzancki AK „Garbnik” przekraczał, biegnącą m.in., przez Magurkę, granicę między Rzeszą a Generalną Gubernią. Partyzanci przewozili na kilku furmankach broń, która dwa dni wcześniej została zrzucona w okolicy góry Chełm koło Budzowa z brytyjskiego samolotu startującego z lotniska Brindisi we Włoszech.

Rankiem w święto Matki Bożej Anielskiej, dotarli z Grzechyni na Przysłop. Pytali o drogę na Polonkę – przysiółek na Surzynowej Górze, gdzie dzisiaj znajduje się hotel „Beskidzki Raj”. Dopytywali o niemiecki patrol, który często przechadzał się wzdłuż granicy.
Pomimo niesprzyjającej pory dnia, partyzanci postanowili pójść dalej.
Gdy dotarli do kapliczki Matki Boskiej na osiedlu Spyrkówka,  usłyszeli groźne „Halt! Halt! Jak wspomina najmłodszy z tego oddziału Eugeniusz Smoczek
ps. Mrówka, partyzanci musieli użyć broni. Rozległa się seria strzałów.
Dla dwóch żołnierzy niemieckich, były to strzały śmiertelne.
Trzeci żołnierz z niemieckiego  patrolu uciekł w kierunku Stryszawy. Partyzanci zmienili kierunek swojej drogi. Zamiast w górę, pojechali w dół. Rozładowano furmanki, które zawróciły, zaś partyzanci ukryli broń w leśnym potoku.
Tam wyczekiwali dalszych wydarzeń. Po niedługim czasie na Spyrkówce pojawił się oddział wrogiego wojska w celu likwidacji Spyrkówki.
Niemcy zwołali wszystkich Spyrkowian – mogło to być nawet 70 osób-
 w pobliżu wspomnianej kapliczki. Wypytywali o partyzantów i o poranną strzelaninę. Zagrozili, że wszystkich rozstrzelają, a domy spalą …. .
Groźby wydawały się być tym bardziej realne, że 4 miesiące wcześniej, w kwietniu na Makowskiej Górze, na osiedlu Zagórze życie straciły 43 osoby. Niemcy spalili tam też wszystkie domy. Dlaczego? Ponieważ dowiedzieli się,
że tam ukrywał się polski partyzant. Pomnik poświęcony tym ofiarom znajduje się na cmentarzu w Makowie Podhalańskim.

Ten tragiczny scenariusz, na szczęście nie został powielony  na Spyrkówce. Niemcy po kilku godzinach opuścili to miejsce. Zaś przerażeni i zmęczeni od panującego wtedy upału,  spragnieni wody, ale jakże szczęśliwi mieszkańcy tego osiedla Spyrkowianie mogli po kilku godzinach stania przed plutonem egzekucyjnym wrócić do swoich domów.

Dlaczego tak się stało?
Nawet dzisiaj po 70 latach od tego wydarzenia nie jest znana odpowiedź na to pytanie.
Aby upamiętnić na trwałe to wydarzenie z czasów II wojny światowej mieszkańcy Spyrkówki z ogromnym zaangażowaniem przystąpili do działania. Najpierw w każdym spyrkowskim domu przeczytano fragmenty opracowania Pana Czesława Spyrki. Niektórzy z mieszkańców zgłaszali nawet różne uwagi i uzupełnienia, które autor sprawdzał i ewentualnie uwzględniał. Przygotowano miejsce pod kamienny postument, na którym osadzono pamiątkową tablicę.
Jej fundatorem jest  Czesław Spyrka. Spyrkowanie za przyzwoleniem o. Jakuba Jaroszewicza proboszcza parafii na Zakamieniu, zorganizowali polową mszę św.

Poświęcenie tablicy odbyło się 2 sierpnia br. podczas dziękczynnej mszy św. Do udziału w tej niecodziennej uroczystości mieszkańcy Spyrkówki zaprosili Pana  Andrzeja Pająka - senatora RP, Pana Tadeusza Gancarza - starostę suskiego, Pana Ryszarda Hadkę – wiceprzewodniczącego Rady Powiatu, Pana Rafała Laska – wójta gminy Stryszawa, Pana Józefa Pochopnia  - przewodniczącego Rady Gminy oraz radnych Górnej Stryszawy.

W uroczystości uczestniczyły też oprócz mieszkańców Spyrkówki i okolicznych przysiółków osoby, które 2 sierpnia 1944 r. przez wiele godzin stały przed niemieckim plutonem egzekucyjnym.  Poprzez to niezwykłe spotkanie wyrażono również wdzięczność Bogu i Jego Matce za ocalenie Spyrkówki przed 70 laty.

Intencją organizatorów jest również to, aby pamięć o tym niezwykłym ocaleniu trwała.

Krystyna Wajdzik

Wróć

Dodaj komentarz